Bractwo Gwarków Związku Górnośląskiego

Kontakt z nami

Bractwo Gwarków
Związku Górnośląskiego

ul. Kilińskiego 15
40-060 Katowice

tel. +48 519 318 856
mail: gwarek@gwarkowie.pl

numer konta:
88 8437 0002 0010 0156 1759 0001

Jerzy Mańka - prezes Zarządu

tel. +48 519 318 800

Zygmunt Pawłowski - wice prezes

tel. +48 502 163 046

Licznik odwiedzin

Od 10 października 2011 odwiedzono nas 2188803 razy.

Losowe zdjęcie z galerii

...

Aktualności

Australia pokazuje, że mogło być gorzej Dodane 09 października 2017 r.

8 PAŹDZIERNIKA 2017

Źródło: Portal górniczy  Autor: Dawid Salamądry

 

fot. Jarosław Glusek

O tym, że węgla energetycznego na naszym rynku brakuje od jakiegoś czasu, każdy doskonale wie. Zaniedbania w obszarze robót przygotowawczych, braki kadrowe, zdarzenia losowe – lista powodów jest długa. W ubiegłym tygodniu na posiedzeniu Sejmu minister Grzegorz Tobiszowski, prezentując wyniki Polskiej Grupy Górniczej, przedstawił dokładne dane o wydobyciu za pierwsze osiem miesięcy bieżącego roku.

Kiedy dwa lata temu Plan Techniczno-Ekonomiczny Kompanii Węglowej zakładał produkcję na poziomie 18,2 mln t węgla w pierwszych ośmiu miesiącach, wykonanie udało się prawie w całości i wyniosło 18,1 mln t. W analogicznym okresie 2016 r. przewidywano produkcję nieco mniejszego wolumenu - 17,45 mln t, ale wydobyto prawie 2 mln t mniej. W tym roku plan na okres od stycznia do sierpnia wynosił 18,53 mln t, a według informacji zaprezentowanych przez ministra Tobiszowskiego wydobyto zaledwie 17,62 mln t. Według założeń na 2017 r., gdzie na koniec grudnia łączna produkcja ma docelowo wynieść 32 mln t, miesięczny wolumen wydobycia miał mieścić się w granicach 2,7 mln t, więc według stanu na dziś PGG jest „w plecy” pół miliona ton w miesiącu, ale zgodnie z zapowiedziami miesięczny wolumen produkcji zwiększy się w ostatnim kwartale po otwarciu dodatkowych ścian. 

Od jakiegoś czasu mówi się półszeptem o kurczących się zapasach energetyki. Dużo głośniej skarży się branża ciepłownicza, która już w poprzednim sezonie alarmowała o problemach podażowych, a w tym roku dodatkowo musiała zmierzyć się z dużo wyższymi cenami (miejscami w przetargach wygrywały oferty wyższe od ubiegłorocznych o nawet 150 zł za tonę). PGG zapewnia, że odbiorcy nie pozostaną na lodzie i nie dojdzie do niebezpiecznej sytuacji wstrzymania produkcji prądu lub ciepła z powodu niezrealizowanych dostaw. Jednocześnie spółka tłumaczy, że w tym roku mamy do czynienia z „nadpopytem”, ponieważ część odbiorców monitorując sytuację na rynkach światowych zamawia dodatkowe ilości węgla, których PGG nie mogła wcześniej przewidzieć. Tak czy inaczej dla kluczowych klientów z energetyki i ciepłownictwa węgla w tym roku ma wystarczyć, kosztem m.in. mniejszego eksportu.

Nie tylko Polska – największy producent węgla kamiennego w UE – przeżywa pewne problemy podażowe. W Australii, która jest największym eksporterem węgla na świecie, też właśnie coraz głośniej zaczyna mówić się o braku czarnego złota. Ten typowo surowcowy kraj, gdzie 76 proc. miksu energetycznego zajmuje właśnie rodzimy węgiel, od jakiegoś czasu musi zmagać się z deficytem gazu naturalnego. Żeby sprostać zapotrzebowaniu na energię, produkcję zwiększyły elektrownie węglowe trzech największych spółek energetycznych – AGL Energy, Origin Energy i CLP Holdings Energy Australia, ale zanim się obejrzały, ich zapasy surowca uległy drastycznemu skurczeniu. Kiedy już zgłosiły się do górnictwa po dodatkowe ilości węgla, okazało się, że muszą konkurować o paliwo z rynkami zagranicznymi, które ostatnio oferują spółkom węglowym dużo większe profity.

Jeszcze kilka lat temu część wydobywanego w Australii węgla nie nadawała się na eksport, zwłaszcza tego o wysokiej zawartości popiołu. Obecnie jednak odbiorcy na głównych rynkach Pacyfiku, a więc Chiny, Indie czy Korea Południowa, są już w stanie taki węgiel przyjmować i płacić za niego kwoty znacznie wyższe od australijskich klientów (wrześniowe indeksy cen spotowych już dawno przekroczyły granicę 100 dolarów za tonę). Według analityków Wood Mackenzie, spółki górnicze w Australii mają szanse uzyskiwać nawet dwukrotnie wyższe ceny w kontraktach z odbiorcami z Azji w porównaniu z aktualnymi umowami zawartymi z krajową energetyką. W tym roku od stycznia do lipca Australia wyeksportowała już 116,1 mln t węgla, wobec 114,4 mln t w analogicznym okresie ub.r. Możliwe jednak, że w trzecim kwartale zabraknie węgla zarówno na eksport, jak i na rynek krajowy. W sześciu zakładach górniczych Glencore, wydobywających łącznie ok. 45 mln t węgla rocznie, wznowiono w sierpniu zawieszony wcześniej strajk, który ogranicza prace kopalń o 3 dni w tygodniu.

W tej sytuacji nie ma co się dziwić nerwowej atmosferze panującej pośród australijskich producentów prądu. Strach osiągnął taką moc, że branża już zwróciła się do rządu z prośbą o interwencję i ustanowienie obowiązkowego priorytetu dostaw do krajowej energetyki przed odbiorcami za granicą. Górnictwo jednak patrzy na te pomysły bardzo nieprzychylnie, traktując swoją działalność nie jak społecznie wrażliwe przedsięwzięcie, ale jak zwykły biznes, który ma przynosić jak największe zyski. 

Znając już doświadczenia z drugiego końca świata, polska energetyka i ciepłownictwo powinny się cieszyć, że mimo obecnej sytuacji podażowej w Polsce wzajemne relacje kształtują się nieco inaczej. Kiedy jeszcze nie tak dawno część przedstawicieli energetyki krzyczała, że będące wtedy w głębokim kryzysie górnictwo powinno działać na zasadach rynkowych, żaden z nich nie myślał, że już niedługo będą po cichu wycofywać się ze swoich słów.

Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i portalu polishcoaldaily.com.

« Wróć do listy nowości


© copyright 2010 - 2017 Bractwo Gwarków
tel. +48 519 318 856
mail: gwarek@gwarkowie.pl

webdesign: Krioni Team

szybki kontakt

wszystkie pola są wymagane