Bractwo Gwarków Związku Górnośląskiego

Kontakt z nami

Bractwo Gwarków
Związku Górnośląskiego

ul. Kilińskiego 15
40-060 Katowice

tel. +48 519 318 856
mail: gwarek@gwarkowie.pl

numer konta:
88 8437 0002 0010 0156 1759 0001

Jerzy Mańka - prezes Zarządu

tel. +48 519 318 800

Zygmunt Pawłowski - wice prezes

tel. +48 502 163 046

Licznik odwiedzin

Od 10 października 2011 odwiedzono nas 2661638 razy.

Restauracja Stajer

Restauracja Stajer

Wesoła

Wesoła

Karta SKUP

Karta SKUP

Fundacja Rodzin Górniczych

Fundacja Rodzin Górniczych

Losowe zdjęcie z galerii

Lucjan Czerny

Aktualności

Trzy liny zamiast dwudziestu sznurków Dodane 12 marca 2018 r.

Źródło: Trybuna Górnicza  Autor: Dawid Salamądry

 

fot: Krystian Krawczyk Każdy użytkownik komputera musi raz na jakiś czas dokonać kompleksowego czyszczenia pamięci. Niektórym wystarczy porządkowanie plików raz w roku, a inni muszą defragmentować dysk co kilka tygodni. Powodem konieczności defragmentowania dysku jest sposób zapisywania danych w obrębie systemu plików, gdzie większe zapisuje się we fragmentach rozrzuconych po fizycznej powierzchni dysku, co wydłuża czas dostępu do danych i zmusza dysk do intensywniejszej pracy, co zmniejsza jego wydajność. Ostatnio Narodowa Komisja Reform i Rozwoju zapowiedziała swoistą defragmentację chińskiego sektora górnictwa węgla kamiennego.

Pod koniec września ub.r. pisałem w Punkcie Widzenia o decyzji hinduskiego odpowiednika UOKiK, który postanowił wyodrębnić z największej na świecie spółki wydobywającej węgiel kamienny część kopalń i przekazać je poprzez licytację innym podmiotom. Zdaniem urzędu, taki ruch miał zwiększyć konkurencję na rynku, gdzie górniczy gigant zaniedbał wewnętrzną modernizację poszczególnych elementów produkcyjnych. Przekładało się to na jakość sprzedawanego węgla i generowało problemy dla rodzimej energetyki, a także przekładało się na wzrost importu surowca o określonej jakości, której przez m.in. brak inwestycji nie były w stanie dostarczyć hinduskie kopalnie. Z węglem o zawartości popiołu na poziomie ok. 45 proc. ten trzeci największy na świecie producent stał się jednocześnie trzecim największym importerem, w dużej części właśnie z powodu kiepskiej jakości surowca własnego.

Chiny, pierwszy na świecie producent i importer węgla kamiennego, nie mają problemu z konkurencją pomiędzy spółkami górniczymi. W kraju funkcjonuje ponad 4 tys. kopalń i dominuje tu bardzo rozproszona struktura właścicielska. Według danych Chińskiego Narodowego Stowarzyszenia Węgla i Narodowej Administracji Energetycznej, przy łącznej krajowej zdolności produkcyjnej na poziomie 3,4 mld ton w skali roku, tylko sześć chińskich spółek może pochwalić się produkcją powyżej 100 mln ton, w tym m.in. Shenhua Group, China Coal Energy Group oraz Datong Coal Mine Group. Do tego poważnym problemem fragmentacji branży jest spore niedoinwestowanie wielu kopalń, co przekłada się na ich stan, a to z kolei doprowadza co jakiś czas do kolejnych tragicznych wypadków. Ostatnie dostępne dane Krajowej Administracji ds. Bezpieczeństwa Pracy pochodzą z 2013 r., kiedy to w katastrofach pod ziemią śmierć poniosło ponad 1000 górników.

Wynik i tak pokazuje pewien postęp, ponieważ jeszcze 11 lat wcześniej w 4,3 tys. wypadków górniczych zginęło siedem razy więcej osób, a współczynnik zgonów na milion wyfedrowanych ton wynosił 4,93. Póki co poprawa tych statystyk odbywała się głównie na polu walki z nielegalnym wydobyciem przez tzw. ninja-miners w prowizorycznych kopalniach, które jeszcze kilka lat temu stanowiły 80 proc. zakładów wydobywczych w kraju. Dzisiaj ich liczba znacznie spadła, ale nawet oficjalne kopalnie mają potężne problemy ze stanem technicznym. Niedoinwestowanie i kiepska kondycja kopalń jest jednym z powodów, dla których Narodowa Komisja Reform i Rozwoju (najważniejszy organ gospodarczy kraju, wyznaczający kierunki dla chińskiej ekonomii) podjęła decyzję o przeprowadzeniu do 2020 r. licznych fuzji mniejszych spółek, tak aby pozostawić na rynku kilkunastu gigantów, produkujących rocznie co najmniej 100 mln t.

Plan Komisji idzie nawet dalej, ponieważ chce, by spółki wydobywcze zaczęły wykupywać również spółki energetyczne i transportowe, tak aby finalnie zbudować silne samowystarczalne surowcowo-logistyczno-energetyczne konglomeraty. Pierwszym ruchem w tym kierunku była niedawna fuzja państwowej China Guodian Corporation z Shenhua Group. Po zatwierdzeniu transakcji przez prezydenta nowy podmiot stał się największą pod względem zainstalowanej mocy spółką energetyczną na świecie, z aktywami wartymi 1,4 bln juanów (271 mld dolarów). W dalszej perspektywie spółki mają również rozszerzać swoje zainteresowania górnicze, inwestując w wydobycie rud żelaza, hutnictwo czy sektor chemiczny. Nie jest jednak tajemnicą, że defragmentacja branży górniczej ma też dać Komisji większe możliwości zarządcze i pozwolić w tym centralnie planowanym systemie na sprawniejsze implementowanie swojej polityki. W końcu łatwiej kierować teatrzykiem kukiełek, ciągnąc za trzy liny niż za dwadzieścia sznurków...

Co to oznacza dla reszty świata? Przed rokiem na jednym z posiedzeń Parlamentarnego Zespołu Górnictwa i Energii prezes LW Bogdanka skarżył się, że w związku z tym, że chińska gospodarka deklasuje wszystkie inne pod względem produkcji, importu i zużycia węgla, każda decyzja NKRiR odbija się potężnym echem na globalnych rynkach. Najlepszą ilustracją tych zależności jest skok cen w 2016 r. po decyzji Komisji o ograniczeniu dni wydobywczych, ale takich przykładów jest znacznie więcej. Na początku stycznia Komisja postanowiła np. poluzować procedurę celną dla węgla wchodzącego do portów (zaostrzoną 1 lipca), ponieważ ten krajowy zaczął być za drogi dla lokalnych odbiorców, a na morzu i w porcie w Newcastle czekał już tańszy australijski. Już sama zapowiedź ułatwień importowych podgrzała rynki, a zniesienie ograniczeń spowodowało skok cen węgla z Australii o ponad 4 dolary w ciągu tygodnia.

O tym, że nawet przy całej swojej palecie kompetencji Komisja miała do tej pory pewne utrudnienia w kontroli krajowego rynku węgla, pisałem już w Punkcie Widzenia jesienią, kiedy musiała ona wysłać do poszczególnych kopalń inspektorów, których zadaniem było zbadanie plotek o sztucznie gromadzonych zwałach węgla przez spółki, liczące na to, że przy mniejszej podaży (i ograniczonej dostępności surowca z importu) uda im się podbić ceny. Nie było to na rękę Komisji, która stara się utrzymać je w granicach tzw. zielonego pasa, tj. 500-570 juanów za tonę.

Dzięki licznym fuzjom, do 2020 r. Komisja będzie miała już pełną kontrolę nad krajowym rynkiem węgla, a dzięki temu – również potężny wpływ na kondycję rynków światowych, w tym polskiego, który może oddalony i niepowiązany bezpośrednią wymianą handlową w tej branży, ale jednak jest wrażliwy na globalną koniunkturę.

« Wróć do listy nowości


© copyright 2010 - 2018 Bractwo Gwarków
tel. +48 519 318 856
mail: gwarek@gwarkowie.pl

webdesign: Krioni Team