Restrukturyzacja górnictwa w Polsce

źródło: portal gospodarka i ludzie

.Archiwalne wywiady z prof. Markiem Szczepańskim zadziwiają aktualnością
Żadne strategiczne decyzje związane z górnictwem nie zapadną przed wyborami, bo tak już u nas jest” – zapowiadał przed laty prof. Marek Szczepański. Wtedy miał rację. Czy tym razem będzie podobnie?
Kiedy dwanaście lat temu zadałem prof. Markowi Szczepańskiemu, nieżyjącemu już wybitnemu polskiemu socjologowi, pytanie o to, czy spodziewa się szybkiego uporządkowania spraw w górnictwie, odparł zdecydowanie: 
„nie spodziewam się. Szkopuł w tym, że właścicielem jest tu państwo. Zbliżają się wybory, więc górnictwo będzie pudrowane, a nie reformowane. Nie mam co do tego żadnych złudzeń. Żadne strategiczne decyzje nie zapadną przed wyborami, bo tak już u nas jest. Liczę jednak na to, że zwycięskie ugrupowanie, jakiekolwiek ono będzie, podejmie trud radykalnej reformy branży, jeśli nie będzie już na to za późno”.
Przeprowadziłem z nim kilka wywiadów dotyczących polskiej gospodarki, a w szczególności górnictwa. Wiele problemów, o których mówił i pisał przed laty, pozostaje aktualnych do dziś, nie tylko w kontekście wyborów.
Z wizyt polityków na Śląsku niewiele wynika
Ogromną popularność przyniosła mu książka „Opel z górniczym pióropuszem”, w której poddał analizie restrukturyzację ówczesnego województwa katowickiego i jej społeczne uwarunkowania. Opisał w niej losy górników, zachęconych wysokimi odprawami pieniężnymi, którzy postanowili rozstać się ze swoją dotychczasową pracą. Przestrzegał przed kolejną nieprzemyślaną restrukturyzacją górnictwa. Miał własne spojrzenie na obronę górnictwa i zaciekle jej bronił. Przekonywał, że należy zdefiniować trwale nierentowne kopalnie ciągnące spółki węglowe w dół. Już przed dwudziestu laty ostrzegał, że górnictwo czeka długi i żmudny proces przemian. Podkreślał, że najważniejsi będą w tym procesie odpowiednio przygotowani ludzie, znający problemy branży, a nie „wysyłający sprzeczne ze sobą sygnały”.
Kilka tygodni temu związki zawodowe działające w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wystąpiły do premiera Donalda Tuska z żądaniem natychmiastowej interwencji. Grupa JSW zamknęła I kwartał, notując stratę netto 615,9 mln zł. Może zabraknąć środków nie tylko na wypłaty dla pracowników i na regulowanie zobowiązań. Kluczowe jest pilne porozumienie ze związkami zawodowymi oraz decyzja rządu o ewentualnym wsparciu. Podobna sytuacja miała miejsce przed dwunastu laty w Kompanii Węglowej. Co mówił wówczas w tej sprawie prof. Marek Szczepański?
„Mam nadzieję, że Kompania jednak nie upadnie. Musi nastąpić jej rewitalizacja finansowa, organizacyjna i kadrowa. Chciałbym też zwrócić uwagę na pewien paradoks. Otóż premier Donald Tusk poparł uwagi związkowców co do funkcjonowania Kompanii. Ci twierdzili, że dochodziło do korupcji, do niestosownych zachowań organizacyjnych. Nie bardzo rozumiem jako socjolog, o co tu właściwie chodzi. Jeśli premier przyznaje rację związkowcom, którzy mówią o korupcji i błędach w zarządzaniu, to znaczy, że sam przyznaje się do tego, iż nie miał należytego nadzoru nad tym, co działo się w Kompanii Węglowej? Zastanawia mnie również, czy ktoś z depozytariuszy pana premiera wykonał prosty rachunek, co oznacza te 10 mln t węgla zaimportowanego z różnych miejsc na świecie, w tym także z Mozambiku, dla naszego rynku pracy? Ile to pozbawiło lub pozbawi miejsc pracy w polskim górnictwie? Na taki rachunek trzeba się wreszcie zdobyć. Odpowiedzialny polityk powinien wziąć ten rachunek pod uwagę i wyciągać wnioski – ostrzegał, dodając:
 „To, co mnie uderza, to fakt, że przecież od wielu miesięcy było wiadomo, że w Kompanii Węglowej źle się dzieje. Tymczasem premier Donald Tusk kilkakrotnie odwiedzał Śląsk, ale z tych wizyt niewiele wynikło. Daleki jestem od interwencjonizmu państwowego, jednak spodziewałem się nie spektakularnych wizyt pana premiera, tylko ciężkich i żmudnych prac nad rewitalizacją tej spółki wydobywczej”.
Związkowcom też się dostało
Cierpkich słów nie szczędził również związkowcom:
 „Związki zawodowe mają dwie funkcje. Dbać o pracę dla załogi i dobrą kondycję firmy. Nie może być tak, że związkowcy dbają wyłącznie o dobro pracowników, a zapominają o firmie. Kopalnia dobrodziejka żywi przecież wszystkich, pracowników, związkowców i członków ich rodzin. Choć świadomość odpowiedzialności za dwa aspekty funkcjonowania, załogę i firmę, poprawiła się, to jednak wydaje się nie być wystarczająca. Szkoda, bo Kompania Węglowa stała się de facto bankrutem. Dodatkowo są kopalnie, w których działa kilkanaście związków zawodowych i każdy wysuwa jakieś roszczenia. Przyglądałem się różnym podobnym sytuacjom, w Niemczech, w Anglii, w Ameryce. Tam trzeba usiąść do stołu rozmów. I strona związkowa, i zarząd Kompanii Węglowej muszą więc wspólnie zastanowić się, co zrobić, aby to widmo upadłości oddalić” – przekonywał.
Gdy z początkiem pierwszej dekady bieżącego stulecia władze ponownie przystąpiły do redukcji mocy produkcyjnych polskiego górnictwa i idącej za tym redukcji zatrudnienia w branży, prof. Marek Szczepański tak komentował dla TG:
„Owszem, cieszę się z pomocy psychologicznej, z giełd pracy, ale żeby giełdy pracy spełniały swoją rolę, to muszą być miejsca pracy. Oczekuję zatem dowartościowania elementu kreacyjnego w działaniach rządu Rzeczpospolitej Polski. Górnictwo jest chorym organizmem – przyznaję. Lecz chorym, ale żywym. Nie należy wikłać go w procesy o tak wielu niewiadomych. Siedem kopalń do likwidacji? Co to znaczy? Najpierw należało wynegocjować, które z kopalń są trwale nierentowne, które nierentowne, lecz mające jakieś szanse na poprawę swego wyniku ekonomicznego, i wreszcie te, które można ewentualnie zlikwidować najmniejszym kosztem społecznym. Nie ma i nie było lepszego wyjścia, tylko negocjowanie projektu ze związkowcami. Województwo śląskie, przy wielkim szacunku dla jego władz, nie poradzi sobie z problemem restrukturyzacji tej branży. Nie poradzi sobie Polska. Śląsk jest depresyjnym regionem Europy. W 2004 r. będzie częścią Unii Europejskiej wymagającą wspomagania z zewnątrz. Chciałbym bardzo, żeby program restrukturyzacji polskiego górnictwa miał nie tylko wymiar czysto ekonomiczny, ale także społeczny, żeby świadomości postawienia 35 tys. ludzi pod przysłowiową ścianą towarzyszyła konsekwencja takiego postępowania – grzmiał.
Przywrócić prestiż tej profesji
Każdej kolejnej restrukturyzacji towarzyszył proces obrzydzania górniczego fachu. Grzmiano wszem i wobec, że górnictwo na nic nikomu już się nie przyda. Zamykano szkoły górnicze, a maturzystom chcącym w przyszłości związać swe życie z górnictwem radzono, by znaleźli sobie inne zainteresowania. 
Prof. Marek Szczepański stawiał sprawę jasno:
 „górnictwo stanowi cząstkę naszej kultury i należy bezwzględnie przywrócić prestiż tej profesji. Jest to ciężki, wyniszczający zawód, jakże symboliczny dla tegoż regionu. Nie należy go w żadnym wypadku traktować z nonszalancją. Pamiętajmy o historii górnictwa i związanych z nią wartościach, w tym również o przywilejach, talonach, tanich wczasach i medalach dla mam górników. Pochylmy przed górnictwem i górnikami głowy, nie wykreślajmy ich z naszej historii, a nade wszystko pamiętajmy, że górnictwo jeszcze przez trzy, cztery dekady będzie dawało chleb tysiącom ludzi”.
Dziś jego słowa wzięte z archiwalnych tekstów i wywiadów brzmią niemalże proroczo. Jedyne, co się zmieniło, to nazwy węglowych spółek, bo nazwiska polityków już niekoniecznie. Trudno jest restrukturyzować nasze górnictwo, jeszcze trudniej usiąść do konstruktywnej debaty o jego przyszłości. Nie potrafimy ustrzec się starych błędów, wciąż je powielamy, zbyt mało wyciągamy wniosków.
O postaci prof. Marka Szczepańskiego warto wspomnieć w br. szczególnie. Zwłaszcza w kontekście I Tyskich Seminariów Majowych – nowych im. Marka Szczepańskiego. To właśnie z jego inicjatywy w 1992 r. odbyła się pierwsza taka debata. Tychy stały się wtedy miejscem spotkań naukowców, samorządowców, ekspertów i mieszkańców. Zorganizowano ich osiemnaście. Po przerwie seminaria wróciły. Tegoroczna edycja miała szczególny charakter. Odbyła się bowiem w roku 75-lecia nadania Tychom praw miejskich oraz symbolicznego upamiętnienia 70. rocznicy urodzin tego wybitnego polskiego socjologa.